Witajcie,
Niedawno wspominałam Wam jak bardzo chciałabym mieć kalanchoe. Niesamowicie bardzo podobają mi się te kwiaty. Są takie delikatne i drobne. Bardzo się ucieszyłam, kiedy zobaczyłam je na półkach u nas w Tesco i to za niecałe 7 zł. Oczywiście od razu sięgnęłam po doniczkę, niestety nie bez zastanowienia. Wybór w kolorach był bardzo duży i jak to ja nie mogłam się zdecydować. W końcu wybrałam odcień pomarańczowy. Cieszyłam się niesamowicie, niby mała rzecz, a jak cieszy.
W sobotę postanowiłam pojechać po jeszcze jednego kalanchoe. Musiały mieć duże wzięcie ponieważ z pełnych dwóch półek zostało tylko pół. Bardzo spodobały mi się zestawione razem pomarańcz i ciemny różowy, więc do pary do mojego pomarańczowego kalanchoe dobrałam również ciemny różowy. Różowy jest bardziej rozwinięty od pomarańczowego ale ten ze swoich licznych pączków zaczyna wypuszczać coraz więcej płatków i niedługo dorówna obfitości różowemu. Mam tylko nadzieję, że uda mi się o nie prawidłowo zadbać. Spodziewajcie się niebawem kilku porad dotyczących pielęgnacji kalanchoe, na których będę się opierać. Tak przy okazji, mój grudnik wypuścił przepiękne 3 pączki. Mam nadzieję, że już niedługo pięknie się zaróżowi, szczególnie kiedy podrośnie.
__________________________________________
POZDRAWIAM KATARZYNA